Nauczyciele nie zgłaszają żadnych trudności, często chwalą takie dziecko, mówią o tym, że świetnie radzi sobie z wykonywaniem poleceń, dostosowuje się do obowiązujących zasad, uważnie słucha poleceń i nie podejmuje żadnych zachowań, które w jakikolwiek sposób mogłyby zakłócić przebieg zajęć. Dodatkowo nie pokazuje objawów zaburzeń integracji sensorycznej – nie zasłania uszu w trakcie koncertów lub w sytuacji, kiedy pojawia się nagły hałas, nie ma problemu z udziałem w uroczystościach i wydarzeniach szkolno-przedszkolnych, nie odmawia udziału w zajęciach plastycznych lub ruchowych. Często więc rodzice słyszą, że radzi sobie doskonale ze wszystkim.
Zupełnie inny obraz mają jednak rodzice. Dziecko w domu może szybko się denerwować, krzyczeć, rzucać przedmiotami czy nie chcieć z nikim rozmawiać. Bywa, że bardzo źle reaguje na nagłe zmiany planów, odmawia wykonywania zadań domowych, widoczne są u niego trudności z jedzeniem lub spaniem. Często również poranki są trudne, ponieważ młody człowiek skarży się na problemy somatyczne, takie jak bóle brzucha, głowy, zmęczenie i prosi, aby nie iść do szkoły. Rodzice niejednokrotnie okazują zdziwienie, kiedy nauczyciele chwalą ich pociechę i nie zgłaszają problemów. Nauczyciele natomiast często są zdziwieni, gdy słyszą relacje rodziców i nie do końca są w stanie w to uwierzyć. Bywa, że ta różnica pomiędzy funkcjonowaniem w domu i w placówce jest interpretowana jako trudności wychowawcze, brak konsekwencji, problem z wyznaczaniem granic czy nadopiekuńczość rodziców i zwalnianie ze wszystkich obowiązków domowych. Tymczasem bardzo często okazuje się, że zachowanie dziecka w warunkach domowych jest konsekwencją tego, co działo się w szkole/przedszkolu. Dziecko przez wiele godzin jest zmuszone do kontrolowania swoich reakcji, co jest związane z ponoszeniem bardzo dużego wydatku energetycznego. Należy więc podkreślić, że maskowanie trudności sensorycznych nie oznacza, że dziecko nie doświadcza dyskomfortu. Oznacza, że dyskomfort nie zawsze jest widoczny dla otoczenia.
Warto w tym miejscu zastanowić się, kim są dzieci wysokofunkcjonujące i dlaczego to właśnie one ukrywają swoje trudności sensoryczne. Samo określnie jest dość nieprecyzyjne i w praktyce edukacyjnej często odnosi się do dzieci z zaburzeniami ze spektrum, które mają umiejętność komunikacji z innymi, dobrze radzą sobie w sferze poznawczej oraz nie mają większych problemów w sytuacjach życia codziennego. Co ciekawe, należy zwrócić uwagę, że dziecko, które dobrze radzi sobie z nauką, może potrzebować wsparcia w innych obszarach, np. pod kątem rozwoju emocjonalnego, sensorycznego czy opanowania umiejętności samoregulacji i odpoczynku. Wysoki poziom rozwoju poznawczego i komunikacyjnego nie zawsze przekłada się na wysoki poziom funkcjonowania adaptacyjnego. W tym artykule pojęcie to odnosi się do tych dzieci, które nie tylko mają wysoko rozwinięte kompetencje językowe i poznawcze, ale potrafią również dostosować swoje zachowanie do oczekiwań otoczenia. Niestety, ponoszą przez to trudny do zauważenia koszt psychofizyczny.
Można takie dzieci opisywać w sposób bardziej precyzyjny (jeśli już zrozumiemy, z czego wynikają ich trudności), np.:
- dziecko o wysokich zdolnościach poznawczych i znacznej nadwrażliwości słuchowej,
- dziecko sprawne językowo, mające trudności z rozpoznawaniem sygnałów płynących z ciała,
- dziecko samodzielne w nauce, ale wymagające wsparcia podczas przerw i zajęć grupowych,
- dziecko, które dobrze radzi sobie w przewidywalnych warunkach, lecz szybko traci zasoby w środowisku pełnym bodźców.
Ze względu na dobre umiejętności poznawcze, dzieci te często podejmują działania mające na celu maskowanie trudności sensorycznych. Co to w praktyce oznacza? Dziecko nie pokazuje otoczeniu, że doświadcza w danym momencie przeciążenia, bólu, dezorientacji czy też silnego dyskomfortu wywołanego określonym bodźcem. Często natomiast:
- pracuje, nie prosząc o przerwę (chociaż jej potrzebuje),
- pozostaje w zatłoczonym pomieszczeniu, nawet jeśli jest to dla niego niekomfortowe,
- zjada posiłek, którego konsystencja nie do końca mu odpowiada,
- na pytanie, czy coś się dzieje, odpowiada, że wszystko w porządku,
- nie jest w stanie określić, co dokładnie dzieje się w jego ciele w danej sytuacji,
- uśmiecha się, żartuje i jest nadmiernie radosne w chwili silnego napięcia.
Dopiero w miejscu, w którym czuje się bezpiecznie, okazuje swoje zmęczenie, złość, zaczyna płakać czy pokazuje, że w danym momencie musi się odizolować od innych. Maskowanie nie jest świadomym wyborem, decyzją – jest często efektem uczenia si...
Ta część serwisu dostępna jest
tylko dla prenumeratorów.
Zaloguj się, aby uzyskać dostęp do materiałów.
Nie masz jeszcze dostępu?
Wybierz prenumeratę i zyskaj dostęp do pełnej
zawartości
serwisu.