Coraz więcej dzieci ma trudności z radzeniem sobie z emocjami. U wielu z nich diagnozowane są zaburzenia lękowe. Nadmiar bodźców w otoczeniu, nieprawidłowe komunikaty formułowane przez osoby dorosłe, nadmierne oczekiwania lub zupełny ich brak sprawiają, że dzieci zaczynają odczuwać silny dysonans poznawczy. Nie radzą sobie z pojawiającym się napięciem i stresem, nie potrafią mówić o swoich trudnościach oraz nie posiadają umiejętności samoregulacji. Zauważa się silną korelację pomiędzy zaburzeniami integracji sensorycznej a trudnościami lękowymi u dzieci. Na ten stan rzeczy ma wpływ wiele czynników, które zostaną omówione w zaprezentowanym artykule. Jednocześnie w tym wszystkim niezwykle istotne jest nie tylko zrozumienie problemów, ale również podjęcie odpowiednich działań i spojrzenie na dziecko w sposób holistyczny.
Autor: Justyna Kapuścińska-Kozakiewicz
Praca z dzieckiem z różnego rodzaju trudnościami jest działaniem wymagającym sporo pracy i ciągłego szukania rozwiązań. Postuluje się więc podejście holistyczne – takie, które łączy wiele metod i uwzględnia różne koncepcje. Praktyka pokazuje bowiem, że wąskie podejście do problemu znacznie wpływa na efektywność wprowadzanych rozwiązań i nie daje zbyt wielu możliwości działania. Jest to szczególnie widoczne, kiedy patrzy się na integrację sensoryczną i trening funkcji wykonawczych.
Integracja sensoryczna – od momentu jej powstania i opracowania przez Jane Ayres – jest dedykowana dzieciom. To u nich najłatwiej bowiem rozpoznać objawy różnych trudności oraz podjąć działania terapeutyczne oparte na zainteresowaniach dziecka i aktywnościach zabawowych. Nawet sprzęt, który znajduje się w gabinecie, jest dostosowany do potrzeb i możliwości tych najmłodszych. W praktyce jednak coraz częściej na konsultacjach pojawiają się nastolatkowie. Okazuje się bowiem, że jeśli we wczesnym dzieciństwie nie podejmowano żadnych działań terapeutycznych, to trudności same z siebie nie zniknęły. Wręcz przeciwnie – przekształciły się, czasem zmieniły nieco swój kierunek, jednak nadal sprawiają, że młodemu człowiekowi ciężko jest radzić sobie w społeczeństwie.
Praca z dziećmi i młodzieżą jest bardzo dużym wyzwaniem terapeutycznym. Bywa bowiem, że objawy prezentowane przez pacjentów pokrywają się ze sobą, co doprowadza do trudności związanych z postawieniem właściwej diagnozy. W takim przypadku kluczowe staje się dokonanie diagnozy różnicującej, która może pomóc w znalezieniu odpowiedzi na pytanie, z czym mierzy się dane dziecko. Jednym z zaburzeń, którego objawy nakładają się w znacznym stopniu na zaburzenia integracji sensorycznej, są trudności behawioralne i lękowe.
Propriocepcja, nazywana również „czuciem głębokim”, jest jednym z trzech zmysłów głównych, obok układu dotykowego i przedsionkowego. Niestety, bywa ona mocno niedoceniania i niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z tego, że trudności w jej obszarze mogą znacznie wpływać na zachowanie dziecka i jego funkcjonowanie w codziennym życiu. Tymczasem stanowi ona fundament w rozwoju człowieka. Od niej bowiem zależy rozwój kontroli posturalnej i planowania ruchu. Jest ona również ściśle związana z regulacją napięcia mięśniowego i wpływa na zdolność człowieka do samoregulacji zarówno w obszarze emocjonalnym, jak i zachowania.
W gabinecie terapeuty integracji sensorycznej można spotkać dzieci w różnym wieku, od tych najmłodszych do nastolatków, a nawet osoby dorosłe, które potrzebują uzyskać wiedzę na temat swoich trudności. Okazuje się jednak, że dużym wyzwaniem jest praca terapeutyczna z tymi najmłodszymi pacjentami – niemowlętami. Można zauważyć, że wzrasta świadomość wśród rodziców dotycząca tego tematu. Dostrzegają oni różne sygnały mogące świadczyć o tym, że u ich malucha pojawiają się trudności z odbiorem bodźców. Zdają sobie także sprawę z tego, że podjęcie odpowiednich działań jest kluczowe dla stymulacji rozwoju sensoryczno-motorycznego. Wielu terapeutów nie chce jednak podjąć się tego typu działań. Co ważne, okazuje się, że wokół tematu diagnozy dzieci poniżej 12. miesiąca życia narasta wiele nieporozumień i mitów. Konieczne jest więc pochylenie się nad tym tematem i wskazanie na dobre praktyki w tym obszarze i realne działania, które mogą zostać podjęte.
Pracując z dziećmi, często można usłyszeć zdanie, że „uczymy się poprzez ruch”. Tak naprawdę nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, co się tak naprawdę kryje pod tym stwierdzeniem. Okazuje się bowiem, że dzięki aktywności ruchowej jesteśmy w stanie zdobywać nowe doświadczenia sensoryczne, usprawniać nabyte już umiejętności; uczymy się nie tylko tego, jak wygląda rzeczywistość dookoła nas, ale również zdobywamy wiedzę na temat siebie i swoich reakcji w różnych sytuacjach.
Wydawać by się mogło, że każdy z nas, a szczególnie dzieci, lubi zabawy na huśtawce. Wielu wspomina bardzo pozytywnie chwile, kiedy bawiło się na placu zabaw i leciało najwyżej jak się da. Trudno jest więc zrozumieć, że może być tak, że niektóre dzieciaki przejawiają nieprawidłowe reakcje na ten rodzaj ruchu. Warto się zastanowić, skąd to się bierze, w jaki sposób można pracować z dziećmi z tego rodzaju trudnościami i z czym jeszcze te dzieci mogą mieć problem. Niestety bywa, że rodzice i opiekunowie patrzą na to jako na upór dziecka, niechęć do zabawy albo lęk wysokości. Jednak w rzeczywistości może to być sygnał, że układ przedsionkowy takiego dziecka nie funkcjonuje prawidłowo.