POMYSŁ I
Aby pomóc dzieciom zrozumieć, co się z nimi dzieje, gdy są zmęczone, złoszczą się, smucą lub cieszą, warto opowiedzieć im bajkę o trzech zwierzątkach: Sowie Sabinie, Tygrysie Tadeuszu i Żółwiu Żwirku.
Starszym dzieciom można też opowiedzieć o niewidzialnym pomocniku w naszym ciele, czyli o nerwie błędnym, dla lepszego zrozumienia – również w formie opowiadania.
Nerwomir i przyjaciele
W naszym ciele mieszka niewidzialny pomocnik – Nerw Superbohater, który ma na imię Nerwomir. Pilnuje, żebyśmy zawsze byli bezpieczni. Nerwomir działa w trzech trybach. Każdy tryb to inne zwierzątko, które się uaktywnia, gdy coś się dzieje.
Żółwik Żwirek
![]()
Kiedy się boimy i nie wiemy, co robić, Nerwomir zmienia się w Żółwia. Pokazuje nam, co jest wtedy najlepsze dla nas, czyli naszego ciała i układu nerwowego. Żółw chowa się do skorupy, zastyga, nic nie mówi. My też, gdy jesteśmy smutni lub bardzo zmęczeni, chcemy być sami, nie chce nam się nawet rozmawiać, a tym bardziej kogoś słuchać. Nawet nie chce nam się bawić. Chowamy się wtedy pod kocyk (a w sali SI do beczki, do namiotu, a czasami pod trampolinę) i zastygamy bez ruchu, czyli się „zamrażamy”, bo wszystko wydaje się zbyt przytłaczające. To sposób, w jaki nasze ciało mówi: „Potrzebuję przerwy, żeby poczuć się bezpiecznie”.
Tygrys Tadeusz
![]()
Kiedy coś nas złości albo przestraszy, Nerwomir zamienia się w Tygrysa. Jest gotowy, aby walczyć lub uciekać. Jest wtedy głośny, ciągle się rusza, podskakuje, biega i nie może spokojnie usiedzieć w miejscu. To jak włączenie alarmu, gdy grozi nam niebezpieczeństwo (tak jak w szkole lub kinie czy hotelu jest alarm, to też wychodzimy z budynku, a nasze ciało ma podobne objawy).
Serce bije wtedy bardzo szybko, dłonie się zaciskają, nogi potrzebują się poruszać. Nasze mięśnie się napinają, żeby być gotowym do działania. Czasami zaciskamy zęby albo nawet krzyczymy. To znaczy, że nasze ciało przygotowuje się do walki albo ucieczki. A wszystko dlatego, że coś wydaje nam się zagrażające, a chcemy się uratować. Najgorzej, że taki alarm może się włączyć z powodu hałasu, mimo że on nam nie zagraża, a także z pośpiechu czy nawet zmęczenia. A wtedy nasze ciało uznaje, że bezpieczeństwo jest ważniejsze od trawienia, więc je wyłącza. Ale jest jeszcze gorsza rzecz. W stresie nasze ciało nie chce tracić energii na naukę, przestajemy myśleć i działamy tylko odruchowo. Niczego nowego się wtedy nie nauczymy, nic do nas nie dociera, nawet dobre rady dorosłych.
Alarm jest jednak nam potrzebny. Gdy się zagapimy i przechodzimy przez ulicę, to klakson samochodu może sprawić, że przyspieszymy i unikniemy niebezpieczeństwa, albo wyjdziemy z płonącego budynku.
Jeśli poprzez ćwiczenia „naprawimy” nasz alarm, by nie włączał się niepotrzebnie, nasze życie będzie o wiele spokojniejsze.
Sowa Sabina
![]()
Kiedy czujemy się bezpiecznie i spokojnie, mamy dobry humor, rozmawiamy i śmiejemy się, wtedy nasz pomocnik zamienia się w Sowę. Jest wesoły, podśpiewuje lub radośnie pohukuje, bawi się z innymi.
W zielonej strefie spowalnia bicie naszego serca, oddech się uspokaja, żołądek i jelita pracują spokojnie, a nasz mózg jest gotowy do uczenia się nowości. Mamy też wtedy więcej cierpliwości, by powtarzać niektóre trudne dla nas ćwiczenia. Jesteśmy radośni i mamy ochotę na zabawę z innymi. Mózg dostaje sygnał, że jest bezpiecznie i można się zrelaksować, dobrze wypocząć, a i sen jest wtedy lepszy.
- Jak się czujesz? Jesteś teraz Żółwikiem, Tygrysem czy Sową?
- Jakim zwierzakiem jesteś najczęściej?
- A jakim chcesz być?
Aby wyregulować „alarm”, by nie włączał się niepotrzebnie, warto codziennie zagrać w grę o relaks (poniżej w artykule).
Dla młodszych dzieci lepsza będzie Bajka o trzech zwierzątkach. Wybierzcie wersję dla dziewczynki lub chłopca.
Bajka o trzech zwierzątkach
Za górami, za lasami, w pewnym mieście żyły sobie trzy zwierzątka: Sowa Sabina, Tygrys Tadeusz i Żółwik Żwirek. Każde z nich miało ważne zadanie: pilnować, aby mały chłopiec o imieniu Czesiu/dziewczynka o imieniu Dzidka czuł(a) się dobrze i bezpiecznie.
Czesiu/Dzidka nie widział(a) ich, ale czuł(a), kiedy któreś z nich było blisko i wspierało go/ją w regulacji emocji.
Sowa Sabina – opiekunka spokoju
Kiedy Czesiu był radosny, bawił się z mamą, śpiewał piosenki i przytulał się do taty, to Sowa siedziała w pobliżu i pohukiwała wesoło. Czesiu był bezpieczny. Mógł się swobodnie bawić, rozmawiać i głośno śmiać. Wtedy też Czesiu czuł ciepło w brzuszku, miał ochotę się przytulać i słuchać czytanych przez rodziców książeczek.
Tygrys Tadeusz – obrońca przed niebezpieczeństwem
Czasami Czesia coś denerwowało. Na przykład jak brat zabierał mu zabawkę albo gdy nie chciał iść do przedszkola. Wtedy wbiegał Tygrys...
Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem
Dołącz do 3000 + czytelników, którzy nieustannie pogłębiają swoją wiedzę z zakresu pracy z podopiecznym z zaburzeniami integracji sensorycznej.
Otrzymuj co 2 miesiące sprawdzone narzędzia diagnostyczno-terapeutyczne od ekspertów – praktyków. Rozszerzaj swój warsztat pracy z podopiecznym z różnorodnymi zaburzeniami rozwojowymi w każdym wieku.