Na terapii SI wspieramy dzieci, by ich zmysły lepiej pracowały, by się lepiej koncentrowały, zachowywały i potrafiły regulować swoje emocje. Aby tak się stało, trzeba zacząć od regulacji układu nerwowego. Regulacja to podstawa, dopiero potem jest szansa na efektywne działanie oraz skuteczną i trwałą zmianę. Nie da się skutecznie wprowadzić ćwiczeń na koncentrację, jeśli dziecko jest w „czerwonej strefie” walki/ucieczki, czyli przebodźcowane, zmęczone i zestresowane. Efektywna i skuteczna terapia oraz nauka zaczynają się w „zielonej strefie”. Jak „zaprowadzić” tam dziecko? Po pierwsze – sami powinniśmy tam być, bo wtedy możemy tam do siebie „przyciągać” dziecko, a po drugie – dzieci najlepiej uczą się poprzez zabawę.
Dział: WARSZTAT TERAPEUTY
Rozpoznawanie i radzenie sobie z potrzebami sensorycznymi u dzieci odgrywa kluczową rolę w ich ogólnym rozwoju i dobrostanie. Rodzice i opiekunowie pełnią w tym procesie funkcję przewodników, wspierając dzieci w dwóch istotnych, ale odrębnych krokach. Pierwszym z nich jest pomoc w identyfikacji i zrozumieniu swoich reakcji na różne bodźce sensoryczne.
Relacje między rodzeństwem stanowią jeden z najważniejszych i najdłużej trwających kontekstów rozwoju społeczno-emocjonalnego dziecka. W artykule podjęto zagadnienie znaczenia regulacji emocjonalno-sensorycznej w relacjach rodzeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci uczestniczących w terapii integracji sensorycznej. Przedstawiono teoretyczne podstawy regulacji sensorycznej i emocjonalnej, opisano mechanizmy wpływu trudności sensorycznych na dynamikę relacji między rodzeństwem oraz wskazano praktyczne implikacje terapeutyczne. Regulacja emocjonalno-sensoryczna została ukazana jako kluczowy fundament pracy nad relacją rodzeństwa, warunkujący możliwość budowania bezpiecznych, adaptacyjnych i wspierających interakcji.
Propriocepcja, nazywana również „czuciem głębokim”, jest jednym z trzech zmysłów głównych, obok układu dotykowego i przedsionkowego. Niestety, bywa ona mocno niedoceniania i niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z tego, że trudności w jej obszarze mogą znacznie wpływać na zachowanie dziecka i jego funkcjonowanie w codziennym życiu. Tymczasem stanowi ona fundament w rozwoju człowieka. Od niej bowiem zależy rozwój kontroli posturalnej i planowania ruchu. Jest ona również ściśle związana z regulacją napięcia mięśniowego i wpływa na zdolność człowieka do samoregulacji zarówno w obszarze emocjonalnym, jak i zachowania.
Coraz częściej w gabinecie spotykamy dzieci ze zdiagnozowanym zespołem ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder) bądź takie, których trudności w codziennym funkcjonowaniu stanowią przesłankę do poszerzenia diagnostyki w kierunku zespołu nadpobudliwości psychoruchowej. Ważne jest, by terapeuci integracji sensorycznej poznali specyfikę funkcjonowania dziecka z AHDH oraz możliwe trudności występujące u niego w życiu codziennym. Ułatwi to im przeprowadzanie zajęć z dzieckiem, zwrócenie uwagi na cechy związane z zespołem oraz umożliwi pomoc rodzicom dziecka w doborze aktywności i sposobów regulacji w życiu codziennym.
Nowe badania rewolucjonizują obraz człowieka. Zdaniem naukowców bez dłoni nasz genialny mózg mógłby zatrzymać się na poziomie małpich przodków. Okazuje się, że dłoń jest narzędziem, które ukształtowało nasz umysł, nauczyło nas myśleć oraz mówić. Niewyspecjalizowana dłoń człowieka jest najlepszym rozwiązaniem ewolucyjnym, nie chodzi bowiem o wąską specjalizację, lecz o uniwersalność. Tylko człowiek potrafi wykonywać przy pomocy dłoni tak różne czynności, do jakich należą: pisanie, granie na instrumentach, przeprowadzanie operacji, robienie na drutach i wiele innych. Czym więc jest dłoń? Jak jest zbudowana? I dlaczego jest taka ważna?
Wydawać by się mogło, że każdy z nas, a szczególnie dzieci, lubi zabawy na huśtawce. Wielu wspomina bardzo pozytywnie chwile, kiedy bawiło się na placu zabaw i leciało najwyżej jak się da. Trudno jest więc zrozumieć, że może być tak, że niektóre dzieciaki przejawiają nieprawidłowe reakcje na ten rodzaj ruchu. Warto się zastanowić, skąd to się bierze, w jaki sposób można pracować z dziećmi z tego rodzaju trudnościami i z czym jeszcze te dzieci mogą mieć problem. Niestety bywa, że rodzice i opiekunowie patrzą na to jako na upór dziecka, niechęć do zabawy albo lęk wysokości. Jednak w rzeczywistości może to być sygnał, że układ przedsionkowy takiego dziecka nie funkcjonuje prawidłowo.
Coraz częściej słyszę od rodziców, że ich dziecko jest przebodźcowane, nadmiernie reaguje na hałas w przedszkolu, szkole czy komunikacji miejskiej. Jest zmęczone, rozdrażnione, izoluje się od rówieśników, a nawet rodziny. „Ucieka” w ekrany, czym dokłada sobie kolejnych bodźców. Mimo emocjonalnego pobudzenia, dziecko nie ma siły na aktywności sportowe, a tym bardziej na naukę. Nie słucha poleceń (niektórzy rodzice poszli nawet z dzieckiem do laryngologa, by sprawdzić,
czy dobrze słyszy).
Sprawność fizyczna jest niezwykle istotna, jeśli zależy nam na prowadzeniu zdrowego, higienicznego trybu życia. W poprzednim artykule dotyczącym aktywności fizycznej osób z niepełnosprawnością wspomniałem, że oddzielny artykuł poświęcę sprawności fizycznej osób z zespołem Downa. Moje pierwsze spotkanie z dziećmi reprezentującymi tę grupę było dla mnie dużym zaskoczeniem. Miałem przed sobą grupkę dzieci z nadwagą, a nawet otyłością, jednak poziom ich gibkości oraz siła zrobiły na mnie duże wrażenie. Na wstępie należy zauważyć, że dzieci z zespołem Downa mogą należeć do jednej z dwóch grup: grupy osób sprawnych, chętnie podejmujących wysiłek fizyczny lub do grupy osób unikających ruchu, ale lubiących zadania wymagające skupienia uwagi.
W ostatnich latach obserwujemy coraz większe trudności dzieci w zakresie efektywnej regeneracji i odpoczynku. Przebodźcowanie, szybkie tempo życia oraz natłok bodźców środowiskowych sprawiają, że zdolność do wyciszania się i odnawiania zasobów staje się dla najmłodszych coraz większym wyzwaniem. Zmęczenie, trudności z koncentracją, drażliwość czy nawet problemy ze snem stają się coraz częściej codziennością dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym.
Któż z nas nie spotkał się z dzieckiem, które było przestymulowane? Pewnie niejednokrotnie sami jako terapeuci doprowadziliśmy do przestymulowania. Jest to zupełnie normalne, zwłaszcza na początku procesu terapeutycznego. Nie znamy jeszcze dokładnie dziecka i nie wiemy, w jaki sposób reaguje na poszczególne bodźce. Czasem okazuje się, że w trakcie zajęć gabinetowych dziecko mocno się kontroluje, a trudne i negatywne reakcje pojawiają się dopiero po wyjściu z gabinetu lub w domu. Konieczne jest więc zadbanie o sprawny przepływ informacji, żeby możliwe było zweryfikowanie, czy poszczególne aktywności wpływają niekorzystnie na układ nerwowy.