Odpowiednie wyposażenie sali do terapii integracji sensorycznej to jeden z głównych warunków prawidłowej terapii zgodnie z zasadami metody określanej jako Ayres Fidelity Measure. Ważnym elementem terapii zaobserwowanym przeze mnie zarówno podczas kursu, jak i podczas oglądania pierwotnych terapii prowadzonych przez Ayres jest wykorzystanie różnych typów materiałów podczas stymulacji. Jak samodzielnie zrobić przydatne pomoce? Zaczynamy!
Dział: Z GABINETU SPECJALISTY
Rozwój stopy u niemowlęcia – od funkcji chwytnej do stabilizacji
W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy życia niemowlę aktywnie trenuje różne procesy ruchowe, używając do tego kończyn dolnych, m.in.: kopie, chwyta, zgina, prostuje, rotuje. Wraz z rozwojem chwytności niemowlę ćwiczy jednocześnie wysklepienie stopy i jej trójwymiarowość. Po tym czasie jest dość silne, aby móc przybrać pozycję pionową. Wraz z postępującym rozwojem chodu pionowego zmienia się też funkcja stopy. Zanika funkcja chwytna stopy, a ruchy wykonywane przez stopę przebiegają teraz głównie w oparciu o pracę górnego stawu skokowego. Po raz pierwszy dziecko używa stopy statycznie w celu osiągnięcia równowagi, ćwiczy przy tym konieczne przy wstawaniu prostopadłe zgięcie stopy względem podudzia. U dziecka spionizowanego koślawość do 6 r.ż. będziemy traktowali jako normę fizjologiczną. Nie może to jednak uśpić naszej czujności. Przez ten okres warto obserwować stopę dziecka, ponieważ koślawość może być nadmierna. Taka wiedza pozwoli wcześniej reagować i wprowadzić niezbędne postępowanie.
Terapeuci integracji sensorycznej spotkają się w swojej codziennej pracy z dziećmi z różnego rodzaju trudnościami, również z niepełnosprawnością wieloraką. Specyfika podejmowanych działań jest w takim przypadku zupełnie inna i konieczne jest holistyczne spojrzenie na dziecko, żeby móc właściwie określić, jakie ćwiczenia i aktywności będą dla niego najbardziej korzystne.
Zastanawiacie się czasem, z jakiego powodu nauczyciele sugerują rodzicom konsultacje z terapeutą integracji sensorycznej? Najczęściej są to trudności, które dostrzegają w obszarze nadruchliwości, koncentracji, ale również problem ze zrozumieniem przez dzieci kierowanych do nich komunikatów. Ten ostatni aspekt może być związany z zaburzeniami w zakresie zmysłu słuchu. Nie da się ukryć, że diagnoza tego obszaru jest dość trudna i bardzo często wymaga konsultacji również z innymi specjalistami, takimi jak laryngolog czy audiolog. Czasem również niezbędne okazuje się sprawdzenie, jak przebiega proces przetwarzania słuchowego, żeby wiedzieć dokładnie, z czego wynikają trudności prezentowane przez dziecko.
Diagnoza zaburzeń integracji sensorycznej jest pierwszym krokiem do udzielenia dziecku odpowiedniego wsparcia i wdrożenia właściwych oddziaływań terapeutycznych. Daje ona bowiem wskazówki do działania i pozwala wyznaczyć cele terapeutyczne. Dzięki właściwie przeprowadzonej diagnozie możliwe jest także opracowanie diety sensorycznej, która odpowiada potrzebom dziecka, jego możliwościom rozwojowym oraz daje szansę odpowiedniej stymulacji również w warunkach domowych i szkolnych.
Któż z nas nie spotkał się z dzieckiem, które było przestymulowane? Pewnie niejednokrotnie sami jako terapeuci doprowadziliśmy do przestymulowania. Jest to zupełnie normalne, zwłaszcza na początku procesu terapeutycznego. Nie znamy jeszcze dokładnie dziecka i nie wiemy, w jaki sposób reaguje na poszczególne bodźce. Czasem okazuje się, że w trakcie zajęć gabinetowych dziecko mocno się kontroluje, a trudne i negatywne reakcje pojawiają się dopiero po wyjściu z gabinetu lub w domu. Konieczne jest więc zadbanie o sprawny przepływ informacji, żeby możliwe było zweryfikowanie, czy poszczególne aktywności wpływają niekorzystnie na układ nerwowy.
Kiedy podczas jednej z sesji terapeutycznych zapytałam mojego podopiecznego o przyczynę jego ewidentnie kiepskiego nastroju tego dnia, pięcioletni wówczas Adaś odpowiedział po prostu „Są takie dni…”. Pomyślałam sobie wtedy, że trudno z tym dyskutować. Bo przecież są takie dni, są takie godziny, są takie chwile, kiedy wszystkiego wokół jest po prostu za dużo. Ludzie są za bardzo, dźwięki są za intensywnie, światło jest zbyt ostre, buty za ciasne, telefon nie przestaje dzwonić, ktoś ciągle o coś pyta, a w głowie mamy kłębowisko spraw do załatwienia. Takie przeciążenie to sytuacja, której czasami doświadcza każdy z nas. Niektórych spotyka to częściej, a innych rzadziej. Ale wszyscy znamy to uczucie, kiedy w naszym ośrodkowym układzie nerwowym zaczyna brakować przestrzeni na kolejne docierające do nas bodźce. Myślimy wówczas: „Jeśli ten telefon jeszcze raz zadzwoni...”, „Jeśli szef zaraz nie przestanie gadać...”, Jeśli natychmiast nie zdejmę tych butów…”. No właśnie, to co?
Fizjologiczny chód jest podstawowym sposobem poruszania się człowieka. Wyobrażając sobie to zjawisko z perspektywy motoryczności, możemy poddać je zarówno ocenie biomechanicznej, jak i interpretacji psychologicznej czy psychospołecznej. W perspektywie medycznej interesować nas będą parametry fizjologiczne oraz strukturalne, jeśli chodzi o ośrodki mózgu zaangażowane w prawidłowości lokomocyjne. Natomiast w perspektywie psychologicznej czy psychospołecznej będziemy rozpatrywać ułożenie dłoni oraz ich swobodę ruchu, dynamikę chodu, balans i wiele innych, przypisując im cechy osobnicze czy obrazujące ekspresję emocjonalną. W aspekcie przetwarzania procesów sensorycznych będziemy rozpatrywać chód jako wybitną umiejętność przemieszania się, czyli angażowania wielu układów sensorycznych, m.in. układu przedsionkowego, oraz dawkowania siły mięśniowej, czyli funkcji proprioceptywnych. Na dodatek cały ten proces odbywa się pod kontrolą układu wzroku. Kontekst emocjonalny, czyli ten rozumiany przez mowę ciała, również będzie nam gwarantował cały wachlarz cech charakterystycznych dla człowieka jako jednostki.
Terapią manualną nazywa się leczenie, w którym terapeuta, wykorzystując odpowiednie chwyty i manipulacje, stosuje specjalistyczne techniki diagnostyczno-lecznicze nakierowane na wykrywanie i leczenie zaburzeń w obrębie stawów, więzadeł, mięśni oraz wzorców postawy, wzorców ruchowych i oddechowych. Od czego zacząć?
Układ przedsionkowy jest jednym ze zmysłów bliskich, co oznacza, że jego prawidłowe funkcjonowanie przyczynia się do właściwego rozwoju dziecka i wpływa na osiąganie przez nie wszystkich istotnych umiejętności. Mówi się nawet o tym, że nie ma terapii integracji sensorycznej bez ćwiczeń przedsionkowych. W każdym gabinecie znajduje się sprzęt dedykowany właśnie do stymulowania układu przedsionkowego. Najbardziej rozpoznawalna i znana wszystkim terapeutom jest platformowa podwieszana. Poniżej przedstawiono propozycje aktywności wraz z wyjaśnieniem, w jaki sposób można je wykonać z dzieckiem.
Kilka lat temu, na (pierwszej chyba) Konferencji Integracji Sensorycznej w Warszawie jednym z prelegentów był fizjoterapeuta Paweł Zawitkowski. Trochę ze zdziwieniem słuchałam, jak mówił o tym, że w Polsce nadużywa się… terapii SI. Wtedy nie do końca się z nim zgadzałam, jednak jego słowa zarezonowały i zostały ze mną do dziś. Zachęcam do wspólnego pochylenia się nad tym tematem.
Masturbacja dziecięca lub też onanizm dziecięcy występują często u dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnym szkolnym. Następuje wówczas stymulowanie własnego ciała, głównie obszarów erogennych. Strefami erogennymi nazywamy obszary na naszym ciele, które są silnie unerwione, a przez to bardzo wrażliwe na dotyk. Miejsca erogenne znajdują się tam, gdzie skóra jest bardzo cienka lub gdzie występuje jedynie błona śluzowa. Stymulacja stref erogennych wywołuje pobudzenie seksualne. Rodzice często wyrażają zaniepokojenie takimi zachowaniami. Co robić?